niedziela, 25 listopada 2012
W drodze do Patagonii - Ekwador.

W niedziele rano przybyłem do stolicy Ekwadoru, Quito gdzie miałem odebrać część swojego sprzętu wyprawowego.
Tutaj też miałem złapać kolejny autobus podążający na południe kontynentu.
Miałem prawie tydzień czasu dla siebie, gdyż autobusy dalekobieżne jeżdżą tutaj raz na tydzień.
Dwa dni pobytu w Quito było jak dla mnie maksymalnym czasem jaki mogłem tam spędzić (syf, hałas i smród spalin) więc postanowiłem pozostałe kilka dni przeczekać na wybrzeżu.
W rejonie Bahia de Caraquez i San Clemente mogłem odpocząć i nabrać świeżego powietrza w płuca.
Generalnie Ekwador nie powalił mnie na kolana.
Myślę, że stepy i lodowce, oraz granitowe ściany pokryte lodem, są moim domem.
Co prawda można dobrze zjeść i to tanio, ale mariscos chilijskie są dużo lepsze.






















01:51, antekwielki , Ewkador
Link Dodaj komentarz »
stat4u