|
Blog > Komentarze do wpisu
Casi muerto pero vivo.
Wlasnie wrocilem do cywilizacji po 4 tygodniach przedzierania sie przez lodowce i gory. Zostal ostani etap. Bede walczyl do upadlego! Napisze tylko tyle. Ale tak jak wspomnialem niebawem napisze wiecej szczegolow z II etapu. Ogolnie do Waszej informacji: zyje, chociaz potrzebuje kilku dni aby dojsc do stanu uzywania. sobota, 24 października 2009, antekwielki
Komentarze
Gość: Natalita, 201.254.120.22*
2009/10/24 08:58:39
Jestem z was dumny
Gość: Kasia, 213.227.108.25*
2009/10/25 12:29:53
Martwilam się o Ciebie!!! Chociaz wiem, ze jestes twardziel. Gratulacje i dobrze, ze jestes caly :)
Gość: Moj Maly Everest, 189.140.169.10*
2009/10/25 19:26:35
Taki filmik o zyciu wspinacza. Prawdziwego wspinacza:
uploading.com/files/4mb15bb9/Moj%2BMaly%2BEverest.mpeg Antek tys jak Ludwik 2009/10/28 13:01:40
Cóż mogę powiedzieć...? Chyba tylko tyle, żebyś się trzymał, ale to już mówiłam wiele razy. Chociaż... kiedyś swego czasu gdy łaziłam po naprawdę wysokich górach i gdy w czasie jednej z wypraw miałam naprawdę serdecznie dość (czyt. poodmrażane palce u nóg) jeden ze znanych himalaistów polskich (zdobywca kilku ośmiotysięczników) powiedział mi coś takiego (wolny cytat): "góry mają dawać radość, widoki mają cieszyć, po cholerę mam jechać w góry, gdy ze zmęczenia nic nie widzę. Gdybym wiedział, że na jakiejś wyprawy stracę najmniejszy palec u nogi, to bym nie pojechał". I niech to będzie mój komentarz.
Gość: Andrzej Karolina, 190.49.34.19*
2009/10/31 16:06:11
Pozdrawiamy z Bariloche...:)
... z Hostelu Bariloche, do którego dotarliśmy kilka minut temu. Fajnie, że moglismy się poznać i wypić wspólnie małe co nie co w El Chalten... i posłuchać Twoich wyjątkowych opowieści:) 2009/11/01 15:38:29
Dziekuje wszystkim za slowa otuchy.
@Recoleta: czasami walczymy ze szczytem aby go zdobyc. w trakcie walki cierpimy ale przyjemnosc i delektowanie sie zwyciestwem przychodzi po zejsciu. @Andrzej i Karolina: milo bylo wypic wspolnie Malbeca. Szkoda, ze tylko 2 butelki i nie zagryzlismy tego cordero patagonico. Ale ndrobimy to innym razem ;) |
|